środa, 9 sierpnia 2017

Droga Mleczna i Gwiazdozbiory

Dziś post trochę na inny temat, bo nie o ptakach, a o nocnym niebie i gwiazdach oraz Drodze Mlecznej, czyli naszej Galaktyce :)

Jak mijają Wam wakacje? Ja pierwszą ich połowę spędziłam na działce, gdzie wiele razy wychodziłam wieczorem, by podziwiać gwiazdy i konstelacje, które tworzą. To jedna z moich ulubionych części wakacji - podziwianie rozgwieżdżonego, bezchmurnego nieba.

Tylko w lato mogę fotografować gwiazdy, bo jestem wtedy na wsi - z dala od świateł miasta, które przyćmiewają słaby blask nocnego nieba. Po 23 robi się zupełnie ciemno - nawet lampy uliczne gasną i bez trudu można zobaczyć Drogę Mleczną rozciągającą się nad naszym podwórkiem.
Dobra, to nie do końca nasze podwórko. ;) Droga Mleczna nad polem kukurydzy - trochę ją widać...

Średnica naszej Galaktyki ma około 100 000 lat świetlnych i zawiera ponad 250 miliardów gwiazd.
Droga Mleczna rozciągająca się z południa na północ około godziny 23. A tu na dole... spadająca gwiazda. Lub samolot. Ale zostańmy przy spadającej gwieździe ;)
Od 23 lipca do 20 sierpnia można podziwiać rój Perseidów, które nadlatują co roku i można je podziwiać w konstelacji Perseusza. Udało mi się zobaczyć parę szybkich, rozmytych smug na niebie, czyli "spadających gwiazd". :) Najwięcej ich spada 12-13 sierpnia.
Na tym zdjęciu widać gwiadozbiory: Perseusz, Kasjopeja, Pegaz, Żyrafa, fragment Małej Niedźwiedzicy, Wielkiej Niedźwiedzic, Cefeusza i Rysia.

Poniżej na zdjęciu połączyłam gwiazdy i wyszły trzy gwiazdozbiory widoczne na północy. Niżej, tuż nad kukurydzą widać jasną gwiazdę - to Kapella.
Prawdziwa zabawa z kropki...
To właśnie widać nad naszym podwórkiem:

Moim zdaniem to niesamowite, że na pierwszy rzut oka nieuporządkowane gwiazdy da się połączyć w wielkie gwiazdozbiory i mapy nieba :)

Łabędź to jeden z najlepiej widocznych gwiazdozbiorów - znajduje się na Drodze Mlecznej.

Tutaj oczywiście widać Wielką Niedźwiedzicę (oraz fragment Smoka).

W gwiazdozbiorze Wolarza znajduje się czwarta pod względem jasności gwiazda na nocnym niebie, czyli Arktur. Jest 27 razy większy od naszego Słońca i odległy od nas o 37 lat świetlnych.


Na koniec Droga Mleczna. Bardzo podkręciłam kolory na tym zdjęciu, ale chciałam, aby było ją wyraźnie widać :)

W piątek jadę nad morze - już się nie mogę doczekać, bo bardzo dawno nie byłam nad Bałtykiem. Nigdy nie wybrałam się na plażę, by obserwować ptaki - teraz wybieramy się do rezerwatów: Beka, Ptasi Raj i Mewia Łacha. Oczywiście jak wrócę to od razu wstawię zdjęcia. Może ktoś jeszcze z Was wie, gdzie jest dobre miejsce na obserwacje ptaków nad Bałtykiem?

wtorek, 18 lipca 2017

Niespodziewana obserwacja kulików mniejszych!

Wybrałam się na spacer po naszej okolicy na wsi by sfotografować makolągwy. Nie było ich. Za to spotkałam coś znacznie lepszego.
Szłyśmy z ciocią i siostrą drogą w poszukiwaniu jakichkolwiek ptaków, które można by sfotografować. W pewnej chwili nasza ciocia zauważyła dwa ptaki na polu po lewej stronie. Pomyślałam, że to gawrony, bo w tej odległości wyglądały jak dwie czarne plamki dreptające po ziemi. Sięgnęłam jednak po aparat i zrobiłam pierwsze zdjęcia. I nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam. Ptaki bez wątpliwości były kulikami, a kolejne zdjęcia (i potem zajrzenie do Collinsa w domu) upewniło mnie, że to kuliki mniejsze!

Zdjęcia nie są zbyt dobre, bo kuliki były naprawdę daleko.
156 gatunek :)


Kuliki mniejsze nie gniazdują w Polsce i można je spotkać jedynie na przelotach. Ta para jakoś wyjątkowo wcześnie musiała rozpocząć wędrówkę, bo spotkałyśmy je w pierwszych dniach lipca. Kiedy odlatywały spłoszone przez traktor (ech! :( ) usłyszałyśmy ich głos, a następnie przeleciały nad naszym domem i zniknęły za drzewami kierując się na południe.


niedziela, 9 lipca 2017

Małe pójdźki!

Witajcie!
Dawno nic nie pisałam, ale to dlatego, że byłam jakiś czas na wsi. Już wróciłam i mogę wstawić zdjęcia i napisać relację z obserwacji młodych pójdziek!
Pójdźki to moje ulubione sowy (na pewno już o tym pisałam) :) To dość niewielkie ptaki - są mniejsze od sierpówki. Pójdźki wyprowadzają tylko jeden lęg w roku i składają od 3 do 6 jaj.
Bardzo się ucieszyłam, kiedy okazało się, że w tym roku także udało im się wyprowadzić lęg u nas! Od kilku lat w naszej okolicy para pójdziek ma młode. W tym roku obserwowałam już opierzone i spore młode sowy, które świetnie latały. Były przynajmniej trzy, choć możliwe, że więcej.

Mała sówka czekająca na jedzenie :)

Jak co roku, gdy tylko jadę na wieś, jedziemy na pójdźki, by sprawdzić, czy są i w tym roku. Pojechaliśmy więc samochodem - dziupla znajduje się kawałek drogi od nas, poza tym ptaki znacznie mniej boją się samochodów niż spacerujących ludzi.


Na pierwszą sowę nie musieliśmy w ogóle czekać - dorosła pójdźka siedziała na kapliczce, która znajduje się niedaleko dziupli.

"Pójdź... pójdź w dołek za kościołek!"

Stanęliśmy samochodem w bezpiecznej odległości od dziupli - lepiej się do niej nie zbliżać i nie niepokoić ptaków.


Obserwowanie polującej pójdźki było niesamowite. Sowa chwytała owady w locie - wtedy na moment zawisała w powietrzu i wyciągała nogi, by złapać dużego chrabąszcza. Niestety - do tej pory marzę o dobrym zdjęciu pójdźki w locie.

Dorosła pójdźka.

Następnie leciała na starą wierzbę, skąd docierały wrzaski młodych ptaków. Znikała w dziupli, a po chwili wylatywała i z powrotem leciała na punt obserwacyjny, zazwyczaj słup czy znak drogowy.

Całkiem nieźle wtapia się w tło.

Zauważyłam, że dorosła sowa wlatuje do dziupli z jednej strony, a wylatuje z drugiej. W wierzbie były najwyraźniej dwa otwory. Pomyślałam, że to bardzo dobrze, bo w razie ataku jakiegoś drapieżnika sowy mogą uciec z dziupli drugim wyjściem.

Dorosła.

W pewnej chwili na słupie usiadła kolejna pójdźka. Od razu zauważyłam, że jest trochę inna. Wtedy po raz pierwszy widziałam małą pójdźkę - naprawdę była urocza :) Widziałam, jak jeden z rodziców karmi ją na słupie - nigdy wcześniej nie miałam w kadrze dwóch pójdziek na raz!

Na górze dorosła, niżej siedzi mała :)

W jednej chwili mogliśmy podziwiać dwie młode i dwie dorosłe sowy na raz! Na dodatek trzecią małą pójdźkę słychać było jeszcze w dziupli - a może było ich tam więcej?

Z lewej dorosła, z prawej mała.

Młode sowy wychodziły z dziupli dopiero po zachodzie słońca. Dwa razy pojechaliśmy, by trochę je fotografować. Dorosłe sowy nie wydawały się zaniepokojone samochodem stojącym koło drogi. Wręcz przeciwnie, przelatywały tuż koło nas!

Młoda pójdźka na drucie elektrycznym. Miała mały problem z utrzymaniem równowagi :)
Dorosła napuszona :)

Prawdopodobnie niedaleko znajdują się jeszcze kolejne dwie pary tych wspaniałych sów. Bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, że za rok także pojawią się małe pójdźki! Gatunek ten nie jest zbyt liczny, a te sówki są naprawdę piękne - wystarczy spojrzeć im głęboko w oczy :)

niedziela, 18 czerwca 2017

BIEBRZA

Jak to było z tą Biebrzą... Mieliśmy pojechać w przełomie kwietnia i maja, kiedy to podobno jest najlepiej z ptakami i gdy fotografowie dzikiej przyrody z całego kraju zjeżdżają się do Biebrzańskiego Parku Narodowego, by fotografować głównie toki batalionów. Ale niestety, pogoda była, jaka była (czyt. beznadziejna), więc się nie udało i nie pojechaliśmy. Wiosna w tym roku nie dopisała - może za rok będzie inaczej.

Długa Luka














Ale nie chciałam tak tego zostawić, warto pojechać ten pierwszy raz nad Biebrzę, nawet pod koniec czerwca - żeby zobaczyć co i jak. Dobra, pojechaliśmy na dwa dni.

Rozlewisk nie było - bo to już prawie lato. Musiałam się zadowolić wysoka trawą i trzcinami. Ale ptaki też były - może nie w ogromnych i kosmicznych ilościach jak to jest podobno na wiosnę, ale były.

Na Długiej Luce latały nad nami wodniczki. Są to najrzadsze śpiewające ptaki Europy, których polska populacja w 75% znajduje się nad Biebrzą. Bardzo miło mi było je obserwować i słuchać ich śpiewu. Są bardzo podobne do rokitniczek, jednak można je odróżnić od nich po kilku detalach. Więcej o wodniczkach napisałam tutaj.

Na ścieżce Barwik komary i inne krwiożercze drapieżniki chciały nas pożreć żywcem. Prawie im się to udało.

Na Białym Grądzie było całkiem miło. Widziałam tam czaple - zarówno siwe, jak i białe. Ciągle było słychać buczenie kszyka i nawet widziałam lot tokowy jednego osobnika. Pięknie śpiewały wilgi i trznadle.


Podobało mi się na wieży obserwacyjnej koło miejscowości Laskowiec, gdzie bardzo blisko latały moje wymarzone rybitwy białoskrzydłe. Było także bardzo dużo czajek, przelatywały rycyki i słyszałam głosy żurawi.

Byliśmy także na innych kładkach i wieżach obserwacyjnych, jednak nie obserwowaliśmy już nic innego. Słyszałam podróżniczki i brzęczki, jednak nie udało mi się ich zobaczyć. Była to krótka wycieczka, jednak uważam ją za udaną. Nie zrobiłam zbyt dużo zdjęć, ponieważ ptaki były zwykle daleko. Ale jestem już trochę rozeznana i wiem, gdzie warto jechać za rok na wiosnę ;)

sobota, 10 czerwca 2017

AUSTRIA I WŁOCHY!

Witajcie!
Niedawno byłam prawie tydzień w Austrii, w Aplach. Bardzo cieszyłam się na tą wycieczkę, ponieważ nigdy wcześniej nie byłam tak długo zagranicą. Co prawda nie była to wycieczka ornitologiczna, ale szkolna, jednak i tak nie mogłam się doczekać, bo ile to ciekawych ptaków można spotkać w Alpach!
 

Spotkałam taką sikorkę. Niestety okazało się, że to zwykła sosnówka :(


Podczas jednej z wycieczek znaleźliśmy w trawie gniazdko z bardzo małymi, zielonobrązowymi jajeczkami. Naprawdę nie wiem, czyjego ptaka może być. Dodam, że to było na wysokości ok. 1900 m.n.p.m.











Było tam też mnóstwo jaszczurek. Czy to jaszczurki murowe?



Z najwyższej drewnianej wieży widokowej w Europie rozpościerał się wspaniały widok na ośnieżone szczyty Alp i naprawdę piękne turkusowe jezioro, którego wody były zabarwione od skał wapiennych - Wörthersee.





Bardzo malowniczo było także w wąwozie Garnitzenklamm, gdzie na pionowych skałach i wodospadach tworzyły się tęcze.






W Zamku Landskron latały nad nami trzmielojady.



I wszystkim podobało się w rezerwacie makaków! :)




Witaj, Wenecjo!
Jednego dnia wybraliśmy się  do Włoch. Głównym punktem wycieczki była zatłoczona, pełna turystów Wenecja. Spacerując jednak kamieniczkami i mostami nad kanałami, gdzie pływały gondole, naprawdę miło było zwiedzać to miasto. To właśnie tam widziałam dwa nowe gatunki, czyli mewę czarnogłową oraz romańską.
Duch mewy czarnogłowej!
Mewa romańska.
Mewa romańska w locie.

Byliśmy m.in. na Placu św. Marka i zwiedzaliśmy wiele innych zabytków.
Jeden z najbardziej znanych mostów Wenecji i świata - Most Westchnień.
Skrzydlaty lew, symbol św. Marka, który trzyma otwartą księgę.





Wenecja to naprawdę piękne miasto.



W drodze powrotnej widziałam też wróbla apenińskiego. Po powrocie do domu sprawdziłam go w Collinsie, gdzie został przedstawiony jako odrębny gatunek, a nie podgatunek. Cieszę się, że mogę zaliczyć go do swojej listy gatunków. :)

Zaś Morze Adriatyckie o zachodzie słońca wyglądało bajkowo! :)
Mewa romańska.



Na plaży było bardzo dużo krabów :)

Bardzo lubię podróżować! Na długo nie zapomnę tej wycieczki :)