wtorek, 18 lipca 2017

Niespodziewana obserwacja kulików mniejszych!

Wybrałam się na spacer po naszej okolicy na wsi by sfotografować makolągwy. Nie było ich. Za to spotkałam coś znacznie lepszego.
Szłyśmy z ciocią i siostrą drogą w poszukiwaniu jakichkolwiek ptaków, które można by sfotografować. W pewnej chwili nasza ciocia zauważyła dwa ptaki na polu po lewej stronie. Pomyślałam, że to gawrony, bo w tej odległości wyglądały jak dwie czarne plamki dreptające po ziemi. Sięgnęłam jednak po aparat i zrobiłam pierwsze zdjęcia. I nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam. Ptaki bez wątpliwości były kulikami, a kolejne zdjęcia (i potem zajrzenie do Collinsa w domu) upewniło mnie, że to kuliki mniejsze!

Zdjęcia nie są zbyt dobre, bo kuliki były naprawdę daleko.
156 gatunek :)


Kuliki mniejsze nie gniazdują w Polsce i można je spotkać jedynie na przelotach. Ta para jakoś wyjątkowo wcześnie musiała rozpocząć wędrówkę, bo spotkałyśmy je w pierwszych dniach lipca. Kiedy odlatywały spłoszone przez traktor (ech! :( ) usłyszałyśmy ich głos, a następnie przeleciały nad naszym domem i zniknęły za drzewami kierując się na południe.


niedziela, 9 lipca 2017

Małe pójdźki!

Witajcie!
Dawno nic nie pisałam, ale to dlatego, że byłam jakiś czas na wsi. Już wróciłam i mogę wstawić zdjęcia i napisać relację z obserwacji młodych pójdziek!
Pójdźki to moje ulubione sowy (na pewno już o tym pisałam) :) To dość niewielkie ptaki - są mniejsze od sierpówki. Pójdźki wyprowadzają tylko jeden lęg w roku i składają od 3 do 6 jaj.
Bardzo się ucieszyłam, kiedy okazało się, że w tym roku także udało im się wyprowadzić lęg u nas! Od kilku lat w naszej okolicy para pójdziek ma młode. W tym roku obserwowałam już opierzone i spore młode sowy, które świetnie latały. Były przynajmniej trzy, choć możliwe, że więcej.

Mała sówka czekająca na jedzenie :)

Jak co roku, gdy tylko jadę na wieś, jedziemy na pójdźki, by sprawdzić, czy są i w tym roku. Pojechaliśmy więc samochodem - dziupla znajduje się kawałek drogi od nas, poza tym ptaki znacznie mniej boją się samochodów niż spacerujących ludzi.


Na pierwszą sowę nie musieliśmy w ogóle czekać - dorosła pójdźka siedziała na kapliczce, która znajduje się niedaleko dziupli.

"Pójdź... pójdź w dołek za kościołek!"

Stanęliśmy samochodem w bezpiecznej odległości od dziupli - lepiej się do niej nie zbliżać i nie niepokoić ptaków.


Obserwowanie polującej pójdźki było niesamowite. Sowa chwytała owady w locie - wtedy na moment zawisała w powietrzu i wyciągała nogi, by złapać dużego chrabąszcza. Niestety - do tej pory marzę o dobrym zdjęciu pójdźki w locie.

Dorosła pójdźka.

Następnie leciała na starą wierzbę, skąd docierały wrzaski młodych ptaków. Znikała w dziupli, a po chwili wylatywała i z powrotem leciała na punt obserwacyjny, zazwyczaj słup czy znak drogowy.

Całkiem nieźle wtapia się w tło.

Zauważyłam, że dorosła sowa wlatuje do dziupli z jednej strony, a wylatuje z drugiej. W wierzbie były najwyraźniej dwa otwory. Pomyślałam, że to bardzo dobrze, bo w razie ataku jakiegoś drapieżnika sowy mogą uciec z dziupli drugim wyjściem.

Dorosła.

W pewnej chwili na słupie usiadła kolejna pójdźka. Od razu zauważyłam, że jest trochę inna. Wtedy po raz pierwszy widziałam małą pójdźkę - naprawdę była urocza :) Widziałam, jak jeden z rodziców karmi ją na słupie - nigdy wcześniej nie miałam w kadrze dwóch pójdziek na raz!

Na górze dorosła, niżej siedzi mała :)

W jednej chwili mogliśmy podziwiać dwie młode i dwie dorosłe sowy na raz! Na dodatek trzecią małą pójdźkę słychać było jeszcze w dziupli - a może było ich tam więcej?

Z lewej dorosła, z prawej mała.

Młode sowy wychodziły z dziupli dopiero po zachodzie słońca. Dwa razy pojechaliśmy, by trochę je fotografować. Dorosłe sowy nie wydawały się zaniepokojone samochodem stojącym koło drogi. Wręcz przeciwnie, przelatywały tuż koło nas!

Młoda pójdźka na drucie elektrycznym. Miała mały problem z utrzymaniem równowagi :)
Dorosła napuszona :)

Prawdopodobnie niedaleko znajdują się jeszcze kolejne dwie pary tych wspaniałych sów. Bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, że za rok także pojawią się małe pójdźki! Gatunek ten nie jest zbyt liczny, a te sówki są naprawdę piękne - wystarczy spojrzeć im głęboko w oczy :)

niedziela, 18 czerwca 2017

BIEBRZA

Jak to było z tą Biebrzą... Mieliśmy pojechać w przełomie kwietnia i maja, kiedy to podobno jest najlepiej z ptakami i gdy fotografowie dzikiej przyrody z całego kraju zjeżdżają się do Biebrzańskiego Parku Narodowego, by fotografować głównie toki batalionów. Ale niestety, pogoda była, jaka była (czyt. beznadziejna), więc się nie udało i nie pojechaliśmy. Wiosna w tym roku nie dopisała - może za rok będzie inaczej.

Długa Luka














Ale nie chciałam tak tego zostawić, warto pojechać ten pierwszy raz nad Biebrzę, nawet pod koniec czerwca - żeby zobaczyć co i jak. Dobra, pojechaliśmy na dwa dni.

Rozlewisk nie było - bo to już prawie lato. Musiałam się zadowolić wysoka trawą i trzcinami. Ale ptaki też były - może nie w ogromnych i kosmicznych ilościach jak to jest podobno na wiosnę, ale były.

Na Długiej Luce latały nad nami wodniczki. Są to najrzadsze śpiewające ptaki Europy, których polska populacja w 75% znajduje się nad Biebrzą. Bardzo miło mi było je obserwować i słuchać ich śpiewu. Są bardzo podobne do rokitniczek, jednak można je odróżnić od nich po kilku detalach. Więcej o wodniczkach napisałam tutaj.

Na ścieżce Barwik komary i inne krwiożercze drapieżniki chciały nas pożreć żywcem. Prawie im się to udało.

Na Białym Grądzie było całkiem miło. Widziałam tam czaple - zarówno siwe, jak i białe. Ciągle było słychać buczenie kszyka i nawet widziałam lot tokowy jednego osobnika. Pięknie śpiewały wilgi i trznadle.


Podobało mi się na wieży obserwacyjnej koło miejscowości Laskowiec, gdzie bardzo blisko latały moje wymarzone rybitwy białoskrzydłe. Było także bardzo dużo czajek, przelatywały rycyki i słyszałam głosy żurawi.

Byliśmy także na innych kładkach i wieżach obserwacyjnych, jednak nie obserwowaliśmy już nic innego. Słyszałam podróżniczki i brzęczki, jednak nie udało mi się ich zobaczyć. Była to krótka wycieczka, jednak uważam ją za udaną. Nie zrobiłam zbyt dużo zdjęć, ponieważ ptaki były zwykle daleko. Ale jestem już trochę rozeznana i wiem, gdzie warto jechać za rok na wiosnę ;)