poniedziałek, 27 marca 2017

Wiosenne przeloty gęsi - obserwacje na rozlewiskach w Dolinie Słudwi i Przysowy!

Witam wszystkich!
Jak ja uwielbiam wiosnę! Myślę, że dla każdego obserwatora ptaków jest to najwspanialsza pora roku. Ptaki wracają z zimowisk i śpieszą się na swoje tereny lęgowe. Wiosna to czas pełen pośpiechu. Po spokojnej zimie w świecie ptaków wiele się wtedy dzieje. Wiosna zawsze obfituje w wiele ciekawych obserwacji i zdjęć, dlatego zawsze co roku nie mogę doczekać się pierwszej wiosennej wycieczki ornitologicznej.

25 marca w sobotę pojechałam z siostrą i dziadkiem na wycieczkę w Dolinę Słudwi i Przysowy w miejscowości Złaków Kościelny, by jak rok temu obserwować stada gęsi, które w olbrzymich ilościach zatrzymują się na tych terenach podczas swoich wiosennych przelotów.
Na początku wyprawy spotkaliśmy jednego z moich ulubionych ptaków. Pójdźka Athene noctua jest coraz rzadszą sową, jednak ja mogę pochwalić się tym, że u nas na wsi widujemy i słyszymy ją co roku. Pójdźki nie odlatują na zimę. Zaczynają nawoływać w marcu i na wiosnę można zobaczyć parę tych ptaków siedzących koło siebie.
W tym roku niestety okazało się, że część starych wierzb przy drodze, gdzie wcześniej widywałam tą sowę, została wycięta! Całe szczęście tylko część, bo stara wierzbowa alejka ocalała. Właśnie w tej alejce znajduje się wierzba, gdzie wydaję mi się, że jest na niej dziupla pójdźki. Właśnie na tej wierzbie siedziała i tym razem. Ja jej nie zauważyłam. Dostrzegła ją moja siostra. Zdążyłam zrobić dwa zajęcia z samochodu, ale potem pojechaliśmy, aby nie niepokoić sowy. To było moje pierwsze spotkanie z pójdźką w tym roku :)


Kiedy dojechaliśmy do miejsca naszych obserwacji, oniemiałam. Rok temu o tej porze łąki były prawie suche. Teraz bo obu stronach asfaltowej drogi łąki były doszczętnie zalane! To wyglądało jak olbrzymie jezioro. Woda w niektórych miejscach była naprawdę głęboka. Drzewa wystawały z wody. 
Tak było rok temu pod koniec marca:

Tak było w tym roku:

Ale to nie to mnie najbardziej zdumiało.

Już gdy wysiadłam z samochodu usłyszałam głosy tysięcy gęsi. Olbrzymie stada tych ptaków co chwilę wzlatywały w powietrze lub lądowały na ziemi. Ptaków były naprawdę tysiące.
To tylko mała część jednego z wielu stad gęsi.

Prócz nas na miejscu była też jakaś grupowa wycieczka z Warszawy, która również obserwowała ptaki. My jednak udaliśmy się na łąki, by zbliżyć się do ptaków. Nie mieliśmy lunety, tak jak tamta grupa obserwatorów, którzy obserwowali gęsi z drogi.

Szliśmy więc przez podmokłe łąki, podziwiając wielotysięczne stada gęsi białoczelnych, zbożowych i gęgaw oraz słuchając śpiewu skowronków nad głowami. Dawno nie byłam na żadnej takiej wycieczce i brakowało mi obserwacji ptaków.
Przez lornetkę widziałam pierwsze dla mnie w tym roku bataliony, siewki złote i rycyki, a także świstuny, krzyżówki i cyraneczkę. Ponownie usłyszałam czajki i zobaczyłam ich loty tokowe. I to, i to, było niesamowite.
Dwa bataliony.
Czajka.
Magia!

Kiedy coraz bardziej zbliżaliśmy się do gęsi, usłyszałam klangor żurawi. Jak dawno go nie słyszałam!

Aby nie płoszyć gęsi, ale aby podejść do nich jak najbliżej, weszliśmy w zadrzewienia i zaczęliśmy się przez nie przedzierać tak, by ptaki nas nie zauważyły. Pod drzewami nie wiało i lepiej było robić zdjęcia.

Wypatrzyliśmy jeszcze 11 bernikli białolicych. Prócz gęsi było też mnóstwo mew śmieszek, pustułek, myszołowówbłotniaków stawowych, pliszek siwych, grzywaczy, kawek, gawronów, sójek i srok oraz łabędzi niemych i czapli siwych.
Lecące gęsi po lewej stronie to bernikle białolice.

Gęsi białoczelnych wyraźnie było najwięcej. Znacznie mniej gęgaw, jedynie pojedyncze zbożowe i kilka bernikli białolicych. Rok temu było tak samo. W tym roku jednak łączna ilość gęsi była znacznie większa niż ostatnio. Nareszcie przyszła wiosna!
Gęsi białoczelne.
Łabędzie nieme. Szkoda, że nie krzykliwe...

Wycieczka była fantastyczna. Było jednak nieco zimno - było pochmurno i wiał wiatr.
Pliszka siwa.

W niedzielę, 26 marca, było cieplej - słońce świeciło i w ogóle nie było wiatru, tak więc około godziny 14 postanowiliśmy jeszcze raz wybrać się nad Słudwię. Tym razem wycieczka trwałą krócej. Podjechaliśmy do rozlewisk z innej strony niż poprzedniego dnia, przez co na gęsi patrzyliśmy pod słońce. Na początku wyprawy widziałam makolągwy, zięby, szpaki i kopciuszka. Znów słyszeliśmy żurawie, a także udało mi się usłyszeć głos kwokacza. Nie widzieliśmy już tego dnia żadnych nowych gatunków. Gęsi były dalej i jakby było ich mniej niż poprzedniego dnia.

Dwie gęgawy - niestety pod słońce.

Dolina Słudwi i Przysowy to jeden z moich ulubionych terenów na obserwacje ptaków. Zawsze na wiosnę łąki kipią ptasim życiem, a także w lato można prowadzić ciekawe obserwacje. Wiosenne przeloty gęsi w Dolinie to jednak chyba najpiękniejszy spektakl w roku na tych terenach.

sobota, 11 marca 2017

Las czeka na wiosnę

Może nadal czeka, a może ta wiosna już jest? Z jednej strony słyszę donośne śpiewy kosów, bogatek i bębnienie dzięciołów, ale z drugiej dopiero na pojedynczych gałązkach widzę zielone pączki. Wiem jednak, że wystarczy jeszcze może tylko kilka dni, aby zrobiło się zielono.

W jednym miejscu wiosna już króluje, gdzie indziej trzeba jeszcze na nią poczekać. A jak jest z lasem?

W małym lasku nie spotkaliśmy innych dzięciołów prócz dużych. Te jednak słyszałam co chwilę - odzywały się lub bębniły nad moją głową. Samca dzięcioła dużego można poznać po czerwonej plamce z tyłu głowy, której nie ma samica.

Śpiew kosów zawsze przypomina mi śpiew wilg, czyli niezbędny akcent lata. Tego dnia także bez przerwy słyszałam głosy kosów, niepozornych czarnych ptaków.


Sikorki nie dawały za wygraną i śpiewały jak najęte. Do tego widziałam także dwa myszołowy, którym nie udało mi się jednak robić zdjęcia.

Na razie tylko tyle, bo był to krótki spacer po lesie.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Rysunki - zimorodek, koliberek i...

Witam wszystkich serdecznie :)
Ostatnio dostałam fantastyczne markery, które są na bazie alkoholu, dzięki czemu można je mieszać i tworzyć przejścia między kolorami, a także cieniować. Bardzo lubię nimi rysować, ale muszę jeszcze poćwiczyć, bo mam je od niedawna. Do tej pory narysowałam już nimi parę rysunków. Chciałam pokazać Wam kilka z nich :)
Zimorodek

Prócz markerów do rysunku użyłam też białego żelopisu (którym zrobiłam odblaski) i czarnego cienkopisu. 
Poniżej wilga, jeden z moich ulubionych ptaków :)
Wilga!
Tego tu koliberka narysowałam patrząc na uszatka niebieskobrzuchego - naprawdę piękny ptaszek! W ogóle ostatnio zainteresowałam się bardziej kolibrami, to niesamowite ptaki. Muszę jeszcze o nich poczytać.
 Uszatek niebieskobrzuchy (Colibri coruscans) na gałązce.
A tu kolejny koliberek, jednak już zupełnie przeze mnie wymyślony. 


Na koniec biały tygrys w śniegu. Mam nadzieję, że się Wam. spodoba.

Czekam na tą wiosnę i czekam... ale na dworze nadal śnieg, zimno i wiosny ani śladu...