Złaków Koscielny to bardzo mała miejscowość leżąca pośród pól, które wiosną są zalewane, co daje świetne miejsce dla ptaków do żerowania. Samochód zostawiliśmy tam gdzie zawsze, czyli za mostkiem, po czym ruszyliśmy asfaltową drogą, obserwując rozlewiska.
| Świstuny. |
Było jak zwykle mnóstwo awanturniczych czajek. Do ich krzyków dołączały śpiewające skowronki, które bez przerwy latały nam nad głowami. Jak ja dawno nie słyszałam śpiewu skowronka! Jak ja dawno nie byłam na prawdziwych obserwacjach ptaków! Nareszcie wiosna!
| Skowronek. |
Było bardzo dużo świstunów i cyraneczek oraz przeleciała jedna czapla biała.
| Czapla biała. |
Na początku nie widzieliśmy gęsi. Co prawda było je gdzieś słychać, ich głosy mieszały się ze skrzekiem czajek. Ruszyliśmy polną drogą wzdłuż rzeki (dobrze, że mieliśmy kalosze), licząc na szczęście. Pośród czajek dreptał wyróżniający się na ich tle rycyk, a para żurawi wyleciała z szuwarów, klangorem informując o swojej obecności.
| Żurawie. |
Zawróciliśmy, chcąc wrócić na główną drogę i przejechać samochodem w inne miejsce w poszukiwaniu gęsi, ale właśnie wtedy nam się pokazały. Wielotysięczne stado poderwało się z ziemi jakieś dwa kilometry dalej i zaczęło lecieć centralnie w naszą stronę. W pewnej chwili gęsi przelatywały tuż nad nami.
A potem kolejne i kolejne... w końcu przeleciały jakieś trzy stada, po czym gęsi rozproszyły się i wylądowały gdzieś w szuwarach po drugiej stronie drogi. Były to głównie gęsi białoczelne, znacznie mniej zbożowych i gęgaw.
Pojechaliśmy jeszcze na drugą stronę rozlewisk, ale gęsi były daleko, a my nie mieliśmy jak do nich podejść przez otwarty teren, aby ich nie płoszyć.
Nawinął się jeszcze myszołów zwyczajny i włochaty oraz coś co wygląda mi trochę jak młody błotniak zbożowy, ale nie jestem co do niego pewna.
Do napisania :)

